Najlepiej bierz osoby leżące, bo wtedy będziesz robić, co będziesz chciała.
- opiekunka społeczna do koleżanki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Pani i tak już żyje na kredyt...
- lekarz do 85-letniej pacjentki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Spotkałeś się z dyskryminacją osób starszych, łamaniem ich praw, przedmiotowym traktowaniem, z przemocą wobec osób starszych, z zachowaniami naruszającymi ich godność? Może dotknęło to Twoich bliskich, rodziców, dziadków - w szpitalu, w przychodni, w urzędzie, w domu? A może Ty tego doświadczyłeś?

Napisz o tym!

Przykłady naruszeń praw i godności osób starszych

2016-10-31
Sytuacja miała miejsce w szpitalu. Zawieźliśmy babcię z powodu drożdżycy, która pojawiła się przez źle dobrane leki na cukrzycę. Babcia nie mogła jeść, z powodu ran w ustach. Lekarz internista nic nie poradził, więc zawieźliśmy babcię do szpitala. Spędziliśmy tam ok. 10 godzin. Babcia była bardzo osłabiona, przelewała się już po tylu godzinach przez ręce, lekarz na pytania kiedy się ktoś babcią zajmie zaczął krzyczeć, że jesteśmy roszczeniowi, że nic sie jej nie stanie... Inna sytuacja z tego samego szpitala - babcia została przyjęta ze względu na silne biegunki spowodowane także źle dobranymi lekami na cukrzycę (Siofor), babcia ze względu na demencję nie rozumiała dlaczego jest w szpitalu i jak każda starsza osoba chciała wyjść do domu. Jednak jej stan kiepski, wszystko się przez nią przelewało, była w końcu odwodniona. Lekarz prowadzący nie chciał babci trzymać i prosiliśmy, aby babcia została w szpitalu dłużej - a jak tylko nie było nikogo przy babci podobno (wg informacji innej pacjentk iz pokoju) lekarz przyszła i zapytała się babci czy chce wyjść i podsuneła kwit do wyjścia na własne żadanie i powiedziała, że jak babcia to podpisze to będzie mogła wrócić do domu, co babcia oczywiście nieświadomie zrobiła. Po czym kazali babci opuścić salę i w piżamie...czekała na nas w holu na dole szpitala... Lekarz z rejonu - wezwany do domu na wizytę do babci, która po upadku przez pół roku była leżąca powiedział, że on nie ma co tu siedzieć i nie będzie jej po tyłku głaskał (to komentarz, gdy poprosiliśmy, aby milej się do babci zwracał). W sklepie - babcia czasem lubi wyjść z córką lub synem do sklepu, może sobie sama coś wybrać i czuje, że jest samodzielna bardziej. Ostatnio kilka osób w sklepie, gdzie zawsze jest tłok zaczeło babcię przeganiać, że blokuje przejście. Po czym mama się obejrzała, a ochroniarz w sklepie kazał jej wyjść na zewnątrz i tam czekać... Okropne to jest, że starszych ludzi traktuje się jak zawadzający mebel.
Izabela, Warszawa

2016-10-28
W sali szpitalnej z moją Babcią leżała starsza pani w bardzo złym stanie. Nie miała nikogo, raz na dwa dni odwiedzał ją siostrzeniec, który wchodził na dwie-trzy minuty i biegł do swoich spraw. Staruszka nie mogła oddychać, dusiła się, była po operacji, wychudzona, sina. Pielęgniarki w ogóle się nią nie interesowały. Moja Babcia - też po operacji - musiała podawać jej wodę, bo nikt nawet nie przyszedł, żeby pomóc jej się napić. Któregoś dnia przyszła pielęgniarka, żeby podać jej leki w płynie - strzykawką do wenflonu w szyi. Staruszka zaczęła krzyczeć, że się dusi - pielęgniarka burknęła tylko: "Co pani za bzdury opowiada?!". Ale to nie były bzdury. Po chwili zbiegli się lekarze - reanimacja, chaos. Jeden z lekarzy szedł wolnym krokiem po korytarzu, pytając bez zainteresowania: "Żyje jeszcze?...", jakby z nadzieją, że padnie przecząca odpowiedź.To był dzień, w którym moja Babcia została wypisana ze szpitala. Na szczęście.
Iga, Łódź

2016-10-20
Dzień dobry, już się z Państwem kontaktowałam w sprawie DPS dla kombatantów w Rzeszowie. Nic się nie zmienia, nadal 100 pensjonariuszy pozostaje pod opieką 2- 4 opiekunów. Moja mama upadła w niedzielę rano o 7 - próbowała wstać - niestety nikt jej nie pomógł - na zmianie było 2 opiekunów - w budynku brak monitoringu. WALCZCIE !!!!!!!!TO SKANDAL, ABY STARZY LUDZIE BYLI TAK STRASZNIE TRAKTOWANI. Przede wszystkim należy wywalczyć obowiązkowy monitoring w DPS. Pozdrawiam i życzę wytrwałości
Jolanta, Boguchwała

2016-10-19
Jako opiekunka mam zupełnie inną perspektywę. 6,30 zł za godzinę i oczywiście umowa zlecenie, bez żadnych praw pracowniczych ( urlop!!)..a wiec negatywna selekcja do zawodu...brak kursów, brak jakiegokolwiek wparcia psychologicznego dla opiekunek... Miałam kiedyś problem z którym nie potrafiłam sobie poradzić, na co moja przełożona odpowiedziała, że ''nie ma czasu słuchać takich pierdół''... Oczywiście już sie z niczym do niej nie zwracam , tylko sama szukam w necie i książkach. Ale ile jest takich osób jak ja..większość opiekunek to osoby, które same potrzebują opieki (patrz ''negatywna selekcja'')... Ostatnio na zastępstwo do mojej podopiecznej przyszła osoba ewidentnie zaburzona i do tego pijana! Od tego trzeba zacząć: od organizacji, kwalifikacji i płac opiekunów. Status opiekunów jest bardzo niski. Często spotykam sie z tym , że podopieczni wiedząc z jakiego autoramentu osobami mogą sie spotkać, traktują mnie jak potencjalną wariatkę lub co najmniej złodziejkę...Te wasze historie krzywd są do niczego niepotrzebne...TRZEBA ZMIENIĆ SYSTEM OPIEKI I STATUS OPIEKUNÓW!
Beata, Poznań

2016-10-18
Pani Zosia z DPS, której pomagam razem ze znajomymi, opowiadała nam, że wiele razy prosiła dyrektora o wydanie jakichkolwiek całych butów z magazynu, do którego daliśmy wory darów. A on nie chciał. Pani Zosia miała buty pełne dziur, skarpetki wiecznie mokre. Przywieźliśmy jej kilka par butów, niektóre nowe, inne prawie nowe bardzo zadbane. Ona te buty całowała!
Kasia, Warszawa

2016-10-16
Sytuacja z ostatniej wizyty ojca w szpitalu, tuz przed jego śmiercią. Ojciec już nie kontaktował, nie mógł przyjmować pokarmów ani leków, dlatego wezwaliśmy pogotowie. Decyzją ratowników zabrano go do szpitala, do którego niezwłocznie dotarłyśmy z siostrą własnym samochodem. Już na miejscu odszukałyśmy salę, do której zawieziono ojca. Próbowałyśmy ustalić, jakie podjęto działania, by mu pomóc.Jakież było nasze zdziwienie, gdy zobaczyłyśmy w izbie przyjęć 2 panie pielęgniarki siedzące przy stole tyłem do pacjenta (naszego ojca), leżącego na łóżku bez przykrycia, z gołymi nogami i zadartym podkoszulkiem - nieprzytomnego. Na pytanie, dlaczego ta sytuacja ma miejsce, usłyszałyśmy, że oczekują lekarza. Tylko dzięki naszej determinacji został okryty naszym prywatnym kocem, przy czym lekarz owszem, pojawił się, ale po półtorej godzinie. Pewnie, gdyby nas tam nie było tato leżałby tak wyziębiony do przyjścia lekarza, ze nie wspomnę oburzenia naszą reakcją pań pielęgniarek.
Teresa,

2016-10-16
Mały powiatowy szpital w woj. kujawsko-pomorskim. Zamiast oddziału geriatrycznego oddział wewnętrzny, na którym większość pacjentów stanowią ludzie starzy. Mój 88-letni wówczas ojciec był pacjentem oddziału. W sąsiedniej sali znajdowały się panie, z których jednej nikt nie odwiedzał. Co jakiś czas wzywała pielęgniarkę. Na jej wołanie długo nikt nie odpowiadał. Zaniepokojona osobiście zwróciłam się do pielęgniarki z informacją, że pacjentka prosi o interwencję pielęgniarki. Jedna z nich, niezadowolona, weszła do sali i spytała: "Czego?". Odpowiedź starszej pani brzmiała: "żyć...". Odpowiedź pielęgniarki: "90 lat i żyć? Ja też bym tak chciała"
Teresa,

2016-10-15
Szpital Wojewodzki w Jeleniej Górze . Oddział kardiologiczny pacjenci nieprzytomni lub z chorymi sercami. Zdarzenie nr 1. - lezacy obezwladniony pacjent w podeszlym wieku, bezsilny, bezradny. Pielegniarka na sile wpychala mu rure do gardla, pacjent sie probowal bronic poniewaz pielegniarka byla niedelikatna i zimna. Zdarzenie nr 2. Pacjent po zawale z tlenem. Corka probowala go karmic. Pacjent chcial sam zjesc i usiadl. Mial podlaczony cewnik. Byl nagi. Pielegniarka nie zwracala uwagi ze corki stoja przy ojcu i szarpaly przescieradlem odkrywajac go. Zupelnie bezinteresownie. Skandal.
Marzena, Jelenia Góra

2016-10-15
Dnia 12.07.2016 zabito mi dziadka. W szpitalu MSW w Bydgoszczy. Trafił tam z rozpoznaniem udaru niedokrwiennego i już od początku szpital naruszał jego prawa. Ja jako opiekun prawny musiałam kupować leki, na choroby przewlekłe, ale to jeszcze nic. Gdy trafił na oddział kardiologiczny to była jakaś szopka. Z lekarzem nie dało się porozumieć, kompletnie olewał chorego. Na 13.07.2016 zaplanowany był wypis, jednak dzień wcześniej wykonano zabieg, który wywołał u niego poważny krwotok. Wprowadzono mu sonde do nosa, gdzie wcześniej interweniowałam by tego nie robiono, gdyż krwawił za każdym razem. Nie wykonano przy tym żadnych badań, mających na celu ustalić przyczynę, a jedynie podsumowano, " że to normalne, gdyż podrażniona jest błona śluzowa".Dziadek krzyczał, ale pielęgniarki z użyciem przymusu bezpośredniego, bez niczyjej zgody wykonały zabieg. Skończyło się dwutygodniową śpiączką i śmiercią w dniu 30.07.2016. Dodatkowo odmówiono mu rehabilitacji, a mnie dostępu do dokumentacji medycznej. Dziś sprawę bada prokuratura. Chętnie przedstawię szerszą perspektywę całej historii i skany posiadanych dokumentów.
Justyna, Bydgoszcz

2016-10-14
Lekarze w kieleckim szpitalu na Czarnowie odmówili przyjęcia mojej babci, ktora przyszła tam z dziadkiem na piechotę w nocy (nie chcąc niepokoić rodziny). "Lekarz" dyżurny zaśmiewał się tak, że aż kładł się na blat stolika, kiedy opisywała mu objawy, które jak później sie okazało były stanem przedzawałowym. Babcia niedługo potem zmarła na zawał, którego dostała u nas w domu. Ratownicy z pogotowia tak długo powtarzali ekg pod blokiem (podobno wynik "nie wychodził"), że jesteśmy pewni iż przyczynili się do jej śmierci.
Gosia, Kielce