Najlepiej bierz osoby leżące, bo wtedy będziesz robić, co będziesz chciała.
- opiekunka społeczna do koleżanki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Pani i tak już żyje na kredyt...
- lekarz do 85-letniej pacjentki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Spotkałeś się z dyskryminacją osób starszych, łamaniem ich praw, przedmiotowym traktowaniem, z przemocą wobec osób starszych, z zachowaniami naruszającymi ich godność? Może dotknęło to Twoich bliskich, rodziców, dziadków - w szpitalu, w przychodni, w urzędzie, w domu? A może Ty tego doświadczyłeś?

Napisz o tym!

Przykłady naruszeń praw i godności osób starszych

2016-10-12
Moja podopieczna jest przekonana, że kilka miesięcy temu była okradana przez opiekunkę, która do niej przychodziła z opieki społecznej. Z pewnością jest to świetna okazja do kradzieży, chora, która nie może wstać z łóżka i nie wie, co się dzieje w innym pokoju, często nie mająca rodziny. Podobne sytuacje zapewne zdarzają się częściej, co jest dodatkowym zmartwieniem dla ludzi ciężko doświadczonych przez los i sprawia, że tracą np. pamiątki rodzinne mające dla nich przede wszystkim wartość sentymentalną. Szkoda, że niektórzy zamiast sprawiać ulgę w cierpieniu, do czego się zobowiązali podejmując pracę, zadają innym jeszcze większy ból.
Wojciech, Poznań

2016-10-10
W 2009 lub 2010 roku zostałam przywieziona do szpitala karetką z urazem kręgosłupa. Na izbie przyjęć leżała ze mną starsza pani, która zupełnie nie kontaktowała. Na izbie było otwarte okno, było chłodno, ona leżała pod jakimś sztywnym szpitalnym kocem, coś do siebie mówiła, co chwilę wstawała. Widać, że przywieziona została z domu, z własnego łóżka. Gdzieś w okolicy kręcił się jej syn, w końcu udało mu się złapać pielęgniarkę i poprosić o lekarza. Okazało się, że ta pani leży na izbie przyjęć już 18 godzin.Nie mam żadnego kontaktu ze szpitalami, izbami przyjęć, to był jednorazowy przypadek i akurat trafiłam na tę panią. Nie sądzę, żebym miała aż takie nieszczęście, że trafiłam na jeden przypadek na tysiąc.
Kasia, Łomianki Dolne

2016-10-10
Mój tata miał udar został wzięty do szpitala, zgłaszałam, że mu się pogarsza, inaczej się zachowuje. Zostałam zbyta a wręcz ochrzaniona, że oddałam.ojca do szpitala, bo chciałam się go pozbyć. Oddział neurologiczny w Tarnobrzegu jest nie do przyjęcia: zero opieki, opryskliwość, faszerowanie lekami, żeby mieć pacjenta z głowy. P. dr odwrócona do mnie tyłem nawet nie chciała ze mną rozmawiać. Po 1,5 dniu ojciec zmarł. Nawet nie mają neurolga na etacie - tylko raz w tygodniu przyjeżdża.Tomograf był popsuty musieli ojca wozić w upale do Sandomierza i z powrotem.
Katarzyna , Gorzyce

2016-10-10
Z całej choroby mojej babci pamiętam najbardziej, jak idąc korytarzem szpitalnym, na którym leżała, usłyszałam słowa salowej: "o raaany! Ale się swajdała! Rany boskie, no ją na pewno nie będę tego sprzątać!" To było o mojej babci. Która leżała na korytarzu! Która musiała leżeć w pieluchach. Która przez uciskajcy jej mózg guz nie mogła mówić. Która była świadoma sytuacji i bliska rozpaczy z poniżenia. Która zamiast godnie odejść, musiała nasłuchać się o tepocie, obrzydzeniu. Stary człowiek to nie rzecz. Czuje, nawet jeśli nam się wydaje, ze nie ma z nim kontaktu! My też będziemy kiedyś starzy!
Karolina, Warszawa

2016-10-10
Kiedy moja babcia umierała na raka, lekarz dyżurny w szpitalu powiedział do niej: "I co, paliło się? To teraz się ma. I jeszcze pewnie teraz się popala". Abstrahując od tego, że babcia nigdy nie wzięła papierosa do ust, za takie zachowanie lekarz powinien dostać naganę i zostać przymusowo skierowany na doszkalanie z obchodzenia się z pacjentami. Bo przyzwoitości, niestety, dorosłego nauczyć się nie da - a szkoda.
Małgorzata, Kraków

2016-10-08
Leżałem w szpitalu uniwersyteckim w Krakowie,byłem świadkiem jak starszego pacjenta duszącego się po zabiegu pobierania wycinka z płuc odseparowano, przywiązano do łóżka i tak duszącego się zostawiono bez dozoru, gdy do niego poszedłem, zostałem zrugany przez pielęgniarki. Zmarł w mękach,sam,bez opieki w szpitalu. DZIĘKI CI BOŻE ZA TAKĄ OPIEKĘ NAD STARSZYMI.
Andrzej, Kraków

2016-10-03
Wystarczy zajrzeć do szpitali, izb przyjęć. Rozejrzeć się jak są traktowani, w jakich warunkach przebywają i czekają na badania, diagnozę itp. (Sam to przerabiałem wielokrotnie i krew gotuje się w żyłach ....)Z mojego doświadczenia jak starsza osoba nie ma kogoś kto jest na tyle silny by "poruszyć" system to bywa naprawdę bardzo różnie ... Tak bardzo jest brak odrobiny ciepła i zrozumienia dla starszych osób - personel albo jest ok albo jest okrutny .... Rozwiązania systemowe są banalnie proste wystarczy aby Ci, którzy zarządzają szpitalami od najniższego szczebla do samej góry ZACZĘLI faktycznie zarządzać !!! Weryfikować pracę swojego personelu. Czy starsi ludzie i nie tylko na izbie przyjęć są przyjmowani z poszanowaniem godności jak i z faktu iż są pacjentami całkowicie zależnymi od personelu. Dalej na samych oddziałach jak opiekują się ludźmi bez względu na ich stan zdrowia.Ludzie chodzą do pracy i nie chcą widzieć tego co się dzieje.Piastują stanowiska godząc się na ten horror, który powtarza się każdego dnia.Pacjenci nie mają nikogo kto był by ich reprezentantem w szpitalu i pomagał dbał i walczył o ich prawa - tak walczył bo inaczej tego nie można nazwać... Tak czasem ludziom puszczają nerwy i ja się nie dziwie wręcz odwrotnie dziwie się iż tyle są wstanie znieść ...TO LUDZIE LUDZIOM GOTUJĄ TAKI LOS .....Dlaczego nie usuwa się i nie piętnuje patologii ????Niestety diagnoza jest smutna i każdy ją zna chyba czas to powiedzieć iż od góry do dołu w wielu przypadkach są ludzie, który minęli się z powołaniem i nie powinni nigdy zajmować stanowisk jakie zajmują, a nawet leczyć.Pisać można by wiele ...
Przemysław, Warszawa

2016-10-03
Stosunek młodych ludzi do osób starszych - lekceważący i bardzo mało empatyczny. Brak cierpliwości personelu w stosunku do starych pacjentów.
Iza i Wojciech, Warszawa

2016-10-02
Od 1 września 2016 weszła lista darmowych leków. Natomiast leki od specjalistów muszą być przepisywane przez lekarza pierwszego kontaktu. W mojej przychodni "Atis" lekarz pierwszego kontaktu nie ma uprawnień do wystawiania recept "S". Skutkuje to tym, że muszę po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu iść do kierownika przychodni, który kieruje do innego lekarza z uprawnieniami. Z każdą taką wizytę płaci NFZ, a ja tracę czas i nerwy. 2 września interweniowałam w tej sprawie telefonicznie w Ministerstwie Zdrowia, w odpowiednim departamencie. Pracownik departamentu odniósł się do mnie obcesowo i niegrzecznie ("Musi pani znaleźć lekarza, który pani to przepisze"). Nic nie wskórałam, a nie wyobrażam sobie, by to miało tak wyglądać przez cały czas.
Alicja, Warszawa, Wola

2016-10-02
W tramwaju siedziało rzędem kilka bardzo młodych osób. Wsiadła pani - starsza pani. te nowoczesne tramwaje przy ruszaniu strasznie szarpią. Żaden z młodych nie ustąpił miejsca. Wszyscy zapatrzeni w swoje smartfony. To było porażające. Nikt się nie ruszył. Dopiero ja wraz z inna osobą zwróciłyśmy uwagę na konieczność ustąpienia miejsca.
Joanna, Warszawa