Najlepiej bierz osoby leżące, bo wtedy będziesz robić, co będziesz chciała.
- opiekunka społeczna do koleżanki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Pani i tak już żyje na kredyt...
- lekarz do 85-letniej pacjentki
Reaguj!

Godność się nie starzeje!

Spotkałeś się z dyskryminacją osób starszych, łamaniem ich praw, przedmiotowym traktowaniem, z przemocą wobec osób starszych, z zachowaniami naruszającymi ich godność? Może dotknęło to Twoich bliskich, rodziców, dziadków - w szpitalu, w przychodni, w urzędzie, w domu? A może Ty tego doświadczyłeś?

Napisz o tym!

Przykłady naruszeń praw i godności osób starszych

2016-10-02
Mam 64 lata, mam skierowanie na rehabilitację: na kręgosłup i na zerwane ścięgna nogi (która puchnie). Rehabilitacja, szczególnie ta na nogę powinna być wykonana na cito. Tymczasem jak się próbuję zapisać to już nie zapisać (bo wyczerpany limit), a w 2 innych miejscach nie było jeszcze miejsc na nowy rok. A starałem się w połowie września. Za chwilę skierowanie straci ważność, a noga wciąż puchnie.
Zygmunt, Warszawa

2016-10-02
Mam 87 lat. Chciałam zapisać się do lekarza pierwszego kontaktu. To był koniec sierpnia. Wizyta będzie 26 października. Gdybym chciała umówić się na wizytę wcześniej musiałabym pojawić się w przychodni rano, a kolejka zaczyna ustawiać się o godzinie 6 rano, numerki wydawane są od 7 i też nie ma pewności, ze człowiek się dostanie. To jest przychodnia rodzinna na Wawrzyszewie.Nie powinno tak być.Innego razu starałam się o grupę inwalidzką. Komisja poprosiła o zaświadczenie od chirurga i lekarza pierwszego kontaktu. Chirurg dał zaświadczenie od ręki, a w przychodni wyznaczyli mi termin za 21 dni, czyli już po zebraniu komisji. Powiadomiłam komisję o sytuacji. I tak miałam szczęście, że ktoś stamtąd interweniował i zadzwonili do mnie po 3 dniach z przychodni, by zgłosić się po zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu. Gdyby nie to, nie miałabym go na czas.
Marianna, Warszwa

2016-10-02
W Biedronce gdzie robiłam zakupy podczas niedawnego pobytu we Wrocławiu starsze osoby traktowane były jak zło konieczne przez innych kupujących. Przecież każdy w końcu się zestarzeje...
Marta, Berlin i Wroclaw

2016-10-01
Oddział PKO BP. Starszy Pan nie mógł wyjąć pieniędzy z bankomatu, zablokowało mu kartę. Czekał 30 min w kolejce w oddziale, podchodzi do Pani obsługującej, ta prosi o dowód, starszy Pan jej podaje, a ona zaczyna się na niego wydzierać (ewidentnie grając pod publikę innych oczekujących) - "co mi Pan daje, dowód jest nieważny, co Pan nienormalny jest?". Pan tłumaczy jej, że zabrało mu kartę, dowód własnie wyrabia nowy, ale musi wyjąć pieniądze jakoś, bo nie ma na życie. A obsługująca na to "co mnie to interesuje, ja nie mogę obsłużyć bez ważnego dowodu, musi Pan czekać". Sama sytuacja, brak okazania chęci pomocy, zrozumienia i poszukania innych rozwiązań były dla mnie szokujące. Ostatecznie nie wypłaciła mu tych pieniędzy, a człowiek odszedł bez własnych pieniędzy, które są uwięzione na koncie, a on nie ma do nich dostępu...
Katarzyna, Michałów-Grabina

2016-10-01
Moja babcia spadła ze schodów. Ledwo przeżyła, mocno potłuczona, została sparaliżowana.w szpitalu przebywała dwa miesiące. Jako osoba sparaliżowana, przykuta do łóżka nie miała żadnej opieki zarówno medycznej jak i socjalnej po powrocie do domu. Nikt się nie interesował tym czy chociażby ma co zjeść. Pomoc Państwa w takich sytuacjach jest żadna. Przez 8 miesięcy nie przyszedł ani lekarz, ani pielęgniarka środowiskowa, która wydawałoby się, że ma taki obowiązek. Nikt się nie interesował tym czy babcia ma rodzinę, która jej pomoże i się nią zaopiekuje. Na szczęście miała. Córka babci a moja mama mieszkająca w innym mieście się nią zajmowała wraz z zatrudnioną opiekunką. Gdyby nie ona to nie wiem czy babcia, by w ogóle przeżyła tydzień sama w domu. Państwo powinno odgórnie takim osobom przydzielać stałą opiekę. Całe życie się pracuje i płaci składki ZUS wiec taka opieka powinna być zapewniona.
Beata,

2016-09-30
Szpital Wojewódzki w Przemyślu: Moja Babcia była w ciężkim stanie, nie reagowała. Lekarze zauważyli udar dopiero po tygodniu (to jest chore!). Pielęgniarki w ogóle się nią nie zajmowały. Miała wysuszone usta i język (który wystawał jej z buzi), przepoconą i brudną szyję, wielokrotnie sami z rodzicami zmienialiśmy jej pampersy, wycieraliśmy ją i myliśmy, bo personel miał to w nosie. Wielokrotnie upominane pielęgniarki zadzierały nos jeszcze wyżej i bagatelizowały sytuację.
Damian, Przemyśl

2016-09-28
84-letni pan Ryszard został potrącony przez samochód. Doznał skomplikowanego złamania nogi. Odłamki kości ma pospinane metalową płytą i dziewięcioma śrubami. Jego noga skróciła się o półtora centymetra. Przyjął osiemset zastrzyków przeciwzakrzepowych, a mimo to nawet w części nie powrócił do dawnej sprawności. Niewspółmierne do odniesionych obrażeń odszkodowanie od ubezpieczyciela pan Ryszard zaskarżył do sądu. Sąd Rejonowy w Sosnowcu wprawdzie podwyższył zadośćuczynienie dla staruszka o dziesięć tysięcy złotych (wnioskowana kwota to 50 tys. zł.), ale opatrzył tę decyzję oburzającym uzasadnieniem: "Istotnym elementem indywidualizującym jest wiek poszkodowanego. Intensywność cierpień z powodu kalectwa jest większa u człowieka młodego skazanego na rezygnację z radości życia, jaką daje zdrowie, możliwość pracy i osobistego rozwoju"
źródło: tvn24.pl / maj 2016,

2016-09-28
Szpital to nie umieralnia - usłyszał mój śp. ojciec, zgłaszając się do szpitala w Sokołowie Podlaskim.
Elżbieta, Warszawa

2016-09-27
Sierpień 2016. Szpital Czerniakowski w W-wie: na oddziale wewnętrznym leży pani przed 80-tką. Prawie nie widzi. Przywiozło ją z domu pogotowie po utracie przytomności. Nikt z karetki (pani jest samotna) nie pomyślał by zabrać do szpitala jej białą laskę. Odwiedzam ją po kilku dniach jej pobytu w szpitalu. To, co widzę i słyszę przyprawia mnie o łzy.... Pani dostała dwa (!!!!!) pampersy na dobę. Nie wystarczyło. Przesiąkło. Pościel zabrali. Mówią, że nie ma innej. Dostaje koc. Ma "sobie jakoś poradzić albo kupić z paczkę pampersów". A niby jak? - pytam - skoro leży w szpitalu. Ale w ogóle dlaczego te pampersy? Przecież ona chodzi - nie daje mi to spokoju. Pani odpowiada: Nie widzę, więc miałam problem z siusianem do kaczki. Panie salowe powiedziały, że chodząca jestem to do toalety mogę pójść. Ale jak? Prawie nic nie widzę. Nie znam tego miejsca. Nawet na korytarz jeszcze nie wyszłam, bo się boję, że się zgubię. Zwracam delikatnie uwagę personelowi, proszę o poprowadzenie Pani choć dwa razy na dobę do toalety. Co słyszę? Chodząca jest. I okulary przecież ma! Pani odpowiada: Taaa, takie od parady mam. 30 dioptrii w każdym oku. Ślepa jak kret jestem. Da pani spokój. Lepiej ich nie denerwować.
Joanna ,

2016-09-26
Kuzynka (75 lat) przebywała na internie w wolskim szpitalu. Została przywieziona przez pogotowie, ponieważ zasłabła na ulicy i doznała stłuczenia okolic skroni. Nie miała przy sobie dokumentów. Cierpi na zaburzenia psychiczne. Została zdiagnozowana i po 3 tygodniach wypisana jako pacjentka leżąca jakkolwiek w szpitalu poruszała się samodzielnie i była "kłopotliwie ruchliwa". Nikt nie potrafił nam odpowiedzieć, dlaczego - po zaaplikowaniu leków, które miały ją wyciszyć - przestała chodzić. Obecnie uczy się poruszać na wózku i jest niesamodzielna.
Maria, Łódź